czwartek, 20 maja 2010

It's alive!

Żyję. Mam się w miarę dobrze i jakoś funkcjonuję. Nie wiem, czy ktoś to w ogóle czyta, ale przynajmniej zabijam czas w jakiś mało kreatywny sposób.

Chodzi za mną ostatnio Kate Bush. Mała próbka poniżej. JAskier - nie słuchaj, bo i tak Ci się nie spodoba, swoją drogą, miło było Cię ostatnio spotkać :D

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Haaa-aaa

Wielka przerwa. Powrót tylko po to, żeby się pochwalić świeżo odkopaną piosenką :D




WheeSung zdecydowanie lepiej wykonuje tą piosenkę od Craiga Davida. Chcecie Davida, to sobie "wyjutubujcie".
Myślałam, że będzie to tylko góra trzydniowa faza na jego osobę, ale myślę, że w ostatecznym rozrachunku chyba dłużej go posłucham. Cudny głos i świetna osobowość <3

środa, 16 września 2009

ARRIVEDERCI ;)

Tak, tak, tak ! Obejrzałam "Bękarty wojny". Cóż mogę rzec. Tarantino nadal jest w formie. Można podnosić głosy, że się wypalił, że jest odtwórczy, ale ja nie mam mu nic do zarzucenia. Czysta rozrywka - właśnie tego było mi trzeba w ostatnich dniach. Już od pierwszej chwili, gdy zobaczyłam i usłyszałam Brada Pitta, pojawił mi się zaciesz na twarzy. Ten przesadzony amerykański akcent, prawdziwy Jankes z krwi i kości. W sumie, cała obsada filmu błyszczała, nie było ani jednej słabej, niepotrzebnej postaci. Czy to Bear-Jew, czy też Stiglitz, było po prostu świetnie :D Nie chcę rzucać żadnych spojlerów, więc muszę powstrzymać się od nadmiernego rozpisywania się na temat filmu. O dziwo, jest to pierwszy, od dłuższego czasu, film, na który wybrałabym się jeszcze raz do kina.

Muzycznie....czekam na płytę Chew Lips. Dotąd wypuścili chyba tylko dwa digitale. Jeden z nich poniżej.



W końcu pojawił się nowy album Muse :D

piątek, 4 września 2009

Toruń!

Już jutro wracam na stałe do Torunia :D cieszę się niesamowicie. Stęskniłam się za miastem i ludźmi. Jeszcze tylko załatwić kilka spraw na uczelni i można rozpoczynać FIESTĘ!!

Aaaarghh....GAY!






Jo Kwon cudownie się tu prezentuje :D nie ma to, jak trochę obrazoburstwa :D

czwartek, 13 sierpnia 2009

Chwila zwątpienia

Humor mam dobry, ale dzisiejszy wieczór zaowocował małym zwątpieniem w otaczającą mnie rzeczywistość. Takim sposobem nockę sponsoruje czekolada Milka i następujące filmiki:




wtorek, 4 sierpnia 2009

Praktyki i coś nowego

Praktyki rozpoczęte ;D nie ma co się rozpisywać na ich temat - wystarczy stwierdzenie, że są udane. Prokuratorzy są bardzo konkretni i nie maglują mnie za bardzo ;) Zdecydowanie wolę takie przyswajanie wiedzy prawniczej od "suchego" wykładu na uczelni. Tyle o praktykach - niewiele, ale co mogę napisać po jednym dniu?

A tytułowe "nowe" to oczywiście muzyka =)

Brown Eyed Girls wróciły i zamotały w Korei na całego -> Son Ga-In (krótko przycięta) I Miryo (raperka) prezentują się naprawdę wspaniale :D



I mała ciekawostka -> Outsider - koreański raper rapujący 17 słów na sekundę (rekord światowy)

sobota, 1 sierpnia 2009

I po odpoczywaniu

Wrażenia spisywane w miarę na świeżo w trakcie 15 h jazdy pociągiem relacji Zagórze-Toruń.
Pobyt w Bieszczadach mogę uznać za zakończony sukcesem. Pierwsze dni nie nastrajały optymistycznie - jeśli nie padał deszcz, to słońce grzało na tyle mocno, że nie dało się wytrzymać na otwartej przestrzeni dłużej, niż 10 minut.

Wypady w teren standardowe - oglądanie lasków, górek i innych przyrodniczych elementów.

Po tym, jak na początku lipca przyłączyliśmy Białoruś do Rzeczpospolitej Kruhlickiej, przyszedł czas na podbijanie Ukrainy. Celnicy obu stron stawiali opór podczas przepuszczania mnie przez granicę. Wszystko przez mało aktualne zdjęcie w paszporcie.
Wypad do Lwowa zaskoczył mnie pozytywnie. Nie sądziłam, że tak spodoba mi się pobyt na Wschodzie. Miasto zauroczyło, powaliło panującymi skrajnościami. Z jednej strony - przepiękny Gmach Opery Lwowskiej, z drugiej - świniaki biegające między samochodami, brak sygnalizacji świetlnej i policjant kierujący ruchem. Cenowo niby o połowę taniej, niż w PL, ale tak się złożyło, że trafiliśmy do najdroższej kawiarni w Lwowie, gdzie miałam okazję zobaczyć, jak lansuje się ich młodzież.
I tak największą atrakcją dla ekipy był wypad do przygranicznego sklepu, gdzie nabyliśmy "płynne pamiątki".

Pamiątki: 3 butelki wina, butelka likieru wiśniowego, 2 litry piwa ukraińskiego.

Jadąc w góry myślałam, że spanie w namiocie, kąpiel w potoku, to dzicz. Zmieniłam zdanie, kiedy wylądowaliśmy w Kolibie - starej chacie drwali, gdzie ani wody, ani prądu nie było widać. Spanie na drewnianej pryczy niespecjalnie mi się uśmiechało, więc zgarnęłam kuzynkę i poszłyśmy spać do samochodu.

Bilans: przeziębione nerki.

Kolejne wrażenia - pomaganie przy wiejskim festynie organizowanym przez wspólnotę katolicką. Na szczęście wydźwięk nie był zbyt nachalny, więc jakoś dało się tam przeżyć. Cały dzień spędziłam sprzedając losy na loterię - przy czym każdy z nich wygrywał jakąś nagrodę.

Łupy: skakanka i plastelina xD

W międzyczasie wybraliśmy się nad San. Schodzenie pod kątem 20 stopni ze stromego zbocza nie jest zbyt mądre.

Obrażenia: liczne siniaki i zadrapania.

Ostatnią przygodą wartą wspomnienia jest przejście trasą Myczkowce-Solina-Myczkowce. Niby tylko 8km, ale przejście lasem pełnym pagórków, błocka i gzów, to mój osobisty sukces. Co lepsze, przeszłam całą trasę bez marudzenia. Tak. Jest to możliwe. Mając ASP-a na uszach od razu chce się dziarsko maszerować do przodu.

Muzycznie nie mogło się dziać nic ciekawego. Przez pozbawienie internetu, jestem do tyłu z nowościami z okresu ostatnich dwóch tygodni. Została mi tylko moja Mp3-ójka i kontemplowanie jej zawartości. Pierwszy tydzień upłynął głównie przy SS501 - Deja vu.




Drugi przyniósł duży spadek formy - tęsknota za domem, cywilizacją, ale i trochę osobistych problemów sprawiło, że kawałek Utady - Taking my money back odtwarzany był nader często.



Po kilku rozmowach "pionizujących" przeskoczyłam na Beyonce - Single Ladies i na Boa - Did Ya. BoA-ka widziałam ostatnio na TRACE - miłe zaskoczenie.



Teraz czekają mnie trzy tygodnie fascynujących praktyk w Prokuraturze Rejonowej. Na dobrą sprawę wakacje się dla mnie skończyły, czas się ostro zabrać do pracy...ale to dopiero, jak wrócę znad morza ;)